zima zima zima zima brrrr
Zupełnie nie czuję świąt. To na pewno przez pogodę. To na pewno przez to, że znowu przygotowania minęły nie wiadomo jak szybko, a święta jak szybko przyjdą, tak szybko odejdą. Nie czuję ich również dlatego, że nauka mnie popędza. Zegar maturalny tyka i tyka, a czas nie stanie, ani się nie cofnie. Przeciwnie. A ja nie robię nic, żeby go chociaż w jakimś małym stopniu zaoszczędzić. Marnotrawię nanosekundy, następnie sekundy, minuty, kwadranse, godziny, dni. W konsekwencji całe tygodnie.
Czy jest to warte tego całego zachodu? Marnotrawię czas na coś, na co pewności nie mam. W sumie, nie marnotrawię. Korzystam z czasu w sposób odmienny niż powinnam.
(?)
