Chcę być znowu taka szczęśliwa, zwariowana i młoda jak na tym zdjęciu. Mam już dość opisywania tej cholernej nostalgii, która mnie dopadła. Nie potrafię się już cieszyć. Ciągle mnie coś dobija. Ciągle mnie coś niepokoi. Kiedyś tak nie było. Jeśli tak ma już być do końca, to ja dziękuję za takie bycie dorosłą. Co mi to dało? Nie wiem, chyba tylko kawałek plastiku w portfelu.
Wszyscy faceci są jednak tacy sami. Bez wyjątku. Szkoda mi nawet na to wszystko bezsensownego stukania w klawiaturę. Co mi da wypisywanie zbędnych słów na tej stronie? Czy to coś kogoś nauczy? Nie, bo ten ktoś nawet nie wie o istnieniu tego bloga. I najprawdopodobniej nigdy się nie dowie. Jedyne w co muszę uwierzyć, to w samą siebie. Nie dać się. Znam swoją wartość. Drugi raz nie dam sobą rządzić. Już raz się przejechałam. Nienawidzę siebie za to, że za bardzo się we wszystko angażuję. Nie mogę tego w sobie znieść.
Jestem słaba. Piszę wszystko co mi nasuwa się teraz na myśl. Nikt nie zrozumie, nikt nie wie, nikt nie pomoże, nikt nie chce, nikt nie ma pojęcia, nikt nie słucha, nikt nie widzi, nikt nie chce wiedzieć, nikt, nikt, nikt, nikt, nikt.
Jestem żałosna. Jeżeli kiedykolwiek mogłabym stanąć ze sobą twarzą w twarz, dałabym sobie po mordzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz